Miałam 7 dni wolnego w pracy i nie wiem kiedy mi minęły... Wracam właśnie z Trójmiasta, z wizyty u najlepszej Przyjaciółki, 3 dni z Nią minęły jak kilka godzin, strasznie się stęskniłyśmy, bo ostatni raz widziałyśmy się we wrześniu... W busie na szczęście jest wi-fi to te 6h podróży mijają w miarę przyjemnie ;p
TŻ ma po mnie wyjść bo sama po nocy trochę się boję iść.... Ale się za Nim stękniłam.... I tak, jak na razie zdecydowałam że nie będę niczego kończyła, zwłaszcza po tym jak pogadaliśmy szczerze i wyznal mi że chce spędzić ze mną resztę życia, a dodatkowo ja nie wyobrażam sobie swojej reszty życia bez Niego... Wiadomo raz jest gorzej, raz lepiej, ale warto walczyć o ten związek :)
Muszę uświadomić TŻ że od dziś przechodzimy na "kalendarzyk", niestety muszę odstawić tabsy... gdy rok temu po drugim poronieniu zaczęłam je brać ponownie, zaczęłam mieć problemy z oddychaniem i serduchem, ale myślałam że to chwilowe i faktycznie po jakimś czasie trochę się to uspokoiło, od lata zaczęło trochę wracać, ale to były chwilowe duszności, więc nie zwracałam na to uwagi... Ale w poniedziałek jak siedziałyśmy z Przyjaciółką i gadałyśmy w najlepsze, nagle jakbym przestała oddychać, poprosiłam żeby wezwała karetkę i żeby ta chociaż zdązyła na czas... czegoś takiego nie miałam nigdy, pierwszy raz czułam jakbym umierała [serio] to było straszne, ja oddycham, a do serca/płuc nie dochodzi tlen.... Skończyło się na tym że siadłam w fotelu otulona w koce i wdychałam świeże mroźne powietrze a Przyjaciółka siedziała przestraszona z tel w dłoni, żeby w razie co dzwonić na pogotowie... na szczęście po jakiś 10min udało mi się trochę opanować sytuację, niestety nadal nie jest najlepiej i zamierzam to skonsultować jak najszybciej z lekarzem, a pierwszą decyzją jest absolutne odstawienie tabletek, bo wiadomo że po nich mogą występować właśnie wszelakie problenmy z sercem no i te problemy zaczęły się gszy zaczęłam stosowac tabsy...
Nikomu nie życzę takiej sytuacji...
Jeszcze godzinka i będę w domku :)
Nie bierz tabsów, a niech odpukać one były przyczyną poronień?! Jednym pomagają, innym szkodzą... Ja "dzięki nim" nabawiłam się włókniaka w piersi z podejrzeniem o komórki rakowe!A niech je szlag...
OdpowiedzUsuńP.S. Dobrze że wasze kiepskie dni skończyły się szczerą rozmową i jakoś wszystko wróciło do normalności. Tak trzymać. Teraz znowu razem się wprowadzacie do remontowanego mieszkanka? pozdrawiam!