Ostatnio dużo myślę o moich Dzieciakach... wiem, czuję że starszy byłby synek, a młodsza córeczka... Przed oczami staje mi obrazek około 2letniego biegającego chłopca, gdy ja trzymam na rękach małą dziewczynkę... Zastanawiam się jakby to było gdyby moje dzieci miały szansę się urodzić... Gdyby mój organizm ich nie zabił... nigdy nie pozbędę się tej myśli że to mój organizm zabił nasze dzieci, nie ważne co mówi lekarz czy TŻ... Matka zawsze się będzie o to obwiniać... I nie mam zamiaru się użalać. Ostatnio bardzo zatęskniłam za moimi dziećmi, serducho boli. Wiem że jak mi się w końcu praca wyklaruje to założymy rodzinę, ale to jeszcze minimum rok-dwa, zanim zaczniemy się starać. Tylko że zawsze będzie o moją małą dwójkę mniej...
Ostatnio dowiedziałam się że kuzynka jest w ciąży, zaczęła mówić o tym dopiero jak skończyła 3miesiąc żeby nie zapeszyć, bo było możliwe samoistne poronienie, a mnie dopadło pytanie "Boże, dlaczego moje dzieci nie miały tej możliwości które ma jej dziecko które się obroniło i rozwija się w jej brzuchu?!" "dlaczego my? dlaczego nasze dzieci?" Jedno jest pewne:
"Z miłości zrodzeni, miłością pozostaniecie"
Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym głosie,
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych
po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz aniołkowe Mamy
Piękny wiersz który trafia w samo sedno.
Czas wrócić na ziemię i iść swojemu Mężczyźnie wyprasować koszulę na jutro do pracy.
Dobranoc.
Jeszcze będziecie rodzicami. Zobaczysz :-) Głowa do góry.
OdpowiedzUsuńKochana dobrze rozumiem jesteś aniołkową mamą?
OdpowiedzUsuńJa też niedawno poroniłam po raz trzeci.
walka-o-dziecko.blogspot.com
Napisz walkaodziecko@onet.pl